<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:syn="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><channel><title>eser.ownlog.com</title><link>http://eser.ownlog.com</link><description>eser.ownlog.com</description><item><title>Zobowiązanie</title><link>http://eser.ownlog.com/zobowiazanie,1649107,link.html</link><description><![CDATA[Nadszedł, żeby się zobowiązać.
Beztroska - do nogi!]]></description><pubDate>Fri, 26 Sep 2008 16:53:44 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/zobowiazanie,1649107,link.html</guid></item><item><title>Mocne uderzenie! Chwała bohaterom!</title><link>http://eser.ownlog.com/mocne-uderzenie-chwala-bohaterom,1633393,link.html</link><description><![CDATA[Piękne, romantyczne ciężkie brzmienia z samiutkiej Szwecji... o wrześniowym bohaterstwie 720 żołnierzy Rzeczpospolitej, dowodzonych przez kpt. Władysława Raginisa. Do krwi ostatniej kropli z żył bronili szańca w okolicach Wizny. Przeciw sobie mieli XIX Korpus Armijny gen. Guderiana - 42 000 ludzi. Wytrzymali trzy dni.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KBwwFsKTJGs&hl=en&fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/KBwwFsKTJGs&hl=en&fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

<b>Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, żeśmy walczyli do końca, spełniając swój obowiązek.</b>]]></description><pubDate>Sun, 07 Sep 2008 21:11:14 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/mocne-uderzenie-chwala-bohaterom,1633393,link.html</guid></item><item><title>W górę!</title><link>http://eser.ownlog.com/w-gore,1626842,link.html</link><description><![CDATA[Olimpiada w Pekinie. Wojna w Gruzji. Prztyczki pijarowe, zwane wojenką na górze... jak dobrze było od tego odpocząć. Nie, nie uciekłem od tego zupełnie - odcięty od sieci prognoz pogody wypatrywałem w TVP Info - na olimpiadę sarkałem, bawił mnie orgazmiczny ton naszych komentatorów, widziałem ożywienie naszego prezydenta i niezdecydowanie premiera przy okazji konfliktu gruzińskiego, ale przecież to wszystko wreszcie było daleko, takie jakieś małe, nieważne. Liczyło się to, czy będzie lało. Nie lało.

Zdjęcie w nagłówku przedstawia mnie. Dzień wcześniej wybraliśmy się z Murowańca na przełęcz Krzyżne. Drogę z Murowańca bardzo lubię: kamienista, wiodąca otwartym zboczem Żółtej Turni stopniowo wchodzi w skalistą, porywającą surowością Dolinę Pańszczycy. Potem idzie się coraz wyżej wśród rumowisk. I wyżej, wyżej, wyżej. Po drodze mijamy tych, którzy schodzili z Orlej Perci. Jest osiemnasta - widok z przełęczy oszałamiający. Do Doliny Pięciu Stawów czeka nas półtorej godziny (według drogowskazu). Schodzimy trzy - najpierw stromą ścieżką, zygzakiem ostro w dół, tuż obok żlebu. Po drodze spotykamy kozicę - pasie się spokojnie, w końcu uskakuje (inni turyści mówili, że w okolicach Orlej Perci było ich wiele). Następnie niekończący się trawers i coraz odleglejsza perspektywa dotarcia do ceprostrady o ludzkiej porze. 

W końcu docieramy do schroniska. Zostajemy - podłoga kosztuje 21 zł, grube, stare koce PTTK wliczone w cenę. Śpimy na dwóch złączonych stołach. Twardo, gorąco. Ubranie lepi się do ciała. Nie mamy ręczników, mydła, udaje się kupić jedynie szczoteczkę do zębów.

Nadchodzi poranek. Ruch co najmniej od szóstej. Wstaję. Poranek jest cudny. Miedziane w porannym, świeżym słońcu prezentuje się cudnie. Pokonana minionego wieczoru trasa też - już są na niej pierwsi turyści. O ósmej śniadanie - oczywiście jajecznica i herbata z cytryną. I w dół, w dół, w dół. Do prysznica!]]></description><pubDate>Sat, 30 Aug 2008 21:37:41 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/w-gore,1626842,link.html</guid></item><item><title>Apel Warszawy</title><link>http://eser.ownlog.com/apel-warszawy,1602761,link.html</link><description><![CDATA[Tu - zęby mamy wilcze, a czapki na bakier,
tu u nas się nie płacze w powstańczej Warszawie:
tu się Prusakom siada na karkach okrakiem,
tu wrogów gołą garścią za gardło się dławi!...

- A wy tam wciąż śpiewacie, że w kurzu krwi bratniej,
że z dymem pożarów niszczeje Warszawa...
- A my tu nagą piersią na salwy armatnie,
na wasz podziw, na śpiewy i na wasze brawa.

Czemu żałobny chorał śpiewacie wciąż w Londynie,
gdy tu - nadeszło wreszcie oczekiwane święto?...
U boku chłopców swoich walczą ich dziewczęta
i nawet dzieci walczą i krew tu dumnie płynie.

Hallo! Tu - serce Polski!... Tu woła - Warszawa...
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!...
Nam ducha starczy dla nas, i starczy go dla was.
Oklasków też nie trzeba. Żądamy - amunicji!!!

Zbigniew Jasiński "Rudy"
Warszawa, przed 24 sierpnia 1944 r.]]></description><pubDate>Sat, 02 Aug 2008 17:58:29 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/apel-warszawy,1602761,link.html</guid></item><item><title>Pani Janina już nie wdycha Gazu</title><link>http://eser.ownlog.com/pani-janina-juz-nie-wdycha-gazu,1598847,link.html</link><description><![CDATA[Są różni agenci, jedni mają wprawne oko, inni wprawne ucho. Wszyscy jednak nastawieni są zdobywanie informacji, których inni strzegą jak oka w głowie.

Czy wiecie jak działa ucho agenta? Nie mówimy tu o budowie anatomicznej, bo ona nie jest istotna, chodzi nam raczej o pewną niematerialną wartością dodaną zmysłu słuchu, zdolność łowienia zakodowanych haseł, symboli, tematów. Gdzie się nie zjawi, tam nawet rozmyślając o niebieskich migdałach, tudzież pięknie stworzenia, tam łowi, tam ucho samo z siebie nasłuchuje i wyłapuje &#8222;michałki&#8221;.

Na wieczorze poświęconym Herbertowi pewien anonimowy wywiadowca zasiadł był na czarnym skajowym krzesełku i zarzuciwszy nogę na nogę począł obserwować gromadzących się ludzi. Ludzie jak ludzie &#8211; tacy jak zazwyczaj na takich imprezach. Trochę bibliotekarek, trochę studentek rozmaitych filologii, trochę bohemy, trochę warszawskiej inteligencji, trochę rozmaitych innych ludzi. Jako, że wywiadowca był mężczyzną, wyraził cichy żal, iż nie studiował owych filologii, tudzież bibliotekoznawstwa. Ale dajmy pokój dygresjom, jest lato &#8211; brom wódką przepity. Git!

Wróćmy do głównego wątku notatki, do którego skądinąd jeszcze nie dotarliśmy. Więc&#8230; nie zaczynamy zdania od więc: cofnij. Obok owego wywiadowcy zasiadły dwie damy. Damy piękne w swym starzeniu się &#8211; szczupłe, eleganckie, spokojne, dystyngowane, rozprawiające o sprawach istotnych (więcej informacji nie trzeba). Tak się akurat złożyło, że &#8222;Rzeczpospolita&#8221; postanowiła pozbyć tej części nakładu wydania sobotnio-niedzielnego, który nieszczęśliwie nie sprzedał się. Brali więc ludzie, wzięły i owe panie ową gazetę. Dotarliśmy!

Ów wywiadowca zarejestrował w swej pamięci i postanowił się z Wami podzielić rozmową, jaką toczyły owe damy o prasie codziennej. Dla niepoznaki imiona dam zostały zmienione (na marginesie: wywiadowca i tak ich nie znał, więc być może są to imiona prawdziwe).

Janina: &#8230;i wiesz, ja ci mówię, poczułam się tak jakoś świeżo, tak jakoś wolna.
Aniela: Mówisz?
Janina: Tak, wiesz myśmy od lat żyły i się męczyły coraz bardziej, czytając stale&#8230;
Aniela: No tak, ale czy jest jakaś inna?
Janina: Ostatnio już takie bzdety były, że przestałam kupować&#8230;
Aniela: To prawda, i jeszcze te wystąpienia Michnika ostatnie, one mnie zniesmaczyły.
Janina: To też. Albo ta Milewicz &#8211; jakież ona bzdety o lustracji wypisywała&#8230;
Aniela: Wiesz o lustracji to ja mam akurat&#8230;
Janina: Oczywiście, ja też nie zgadzam się ze wszystkim, o czym pisze &#8222;Rzeczpospolita&#8221;, bo oni też głupoty wypisują. Ale wiesz tu ostatnio pisuje wielu niezależnych dziennikarzy, a nie tylko stale to MY i MY. No i ten spokojny redaktor naczelny, o zobacz, tu w Plusie Minusie ma takie spokojne komentarze.
Aniela: A jak on się&#8230;?
Janina: Lisicki. Słuchaj, to nie jest żaden szmatławiec, tylko porządna gazeta, popatrz, tu wywiad, tu recenzja. Jest co poczytać.
Aniela: To wiesz może ja też zacznę kupować.
Janina: Polecam ci, ja się teraz znacznie lżej czuję, kiedy nie żyję ICH problemami, ich zamkniętym światem.]]></description><pubDate>Mon, 28 Jul 2008 21:38:08 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/pani-janina-juz-nie-wdycha-gazu,1598847,link.html</guid></item><item><title>Niewiedza</title><link>http://eser.ownlog.com/niewiedza,1596466,link.html</link><description><![CDATA[Nie wiedziałem, że czerwony fular w białe groszki może robić aż takie wrażenie.
Napisał mi jeden znajomy, że na pewnym zdjęciu wyglądam niemal jak angielski lord.
Jest to oczywiście oczywista nieprawda, ale cóż... ]]></description><pubDate>Fri, 25 Jul 2008 22:17:13 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/niewiedza,1596466,link.html</guid></item><item><title>No i...</title><link>http://eser.ownlog.com/no-i,1591446,link.html</link><description><![CDATA[gdzie Cię spotkać? Ty, która masz być moją panią?]]></description><pubDate>Sun, 20 Jul 2008 00:34:29 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/no-i,1591446,link.html</guid></item><item><title>Dokonałem aborcji</title><link>http://eser.ownlog.com/dokonalem-aborcji,1589071,link.html</link><description><![CDATA[Idę sobie podlać kwiatki na balkonie, a tu w rogu kulka szara cicho siedzi. Podchodzę bliżej: gołębica. Zaradna dziewczyna - w dzień uwiła gniazdo.

Niestety gołębie są plagą Warszawy, a mnie jakoś nie kręci posiadanie balkonu, z którego nie można normalnie korzystać. Gołębica zobaczywszy mnie, najpierw znieruchomiała, a gdy poruszyłem krzesłem uciekła.

Cóż było robić? Usunąłem gniazdo i jego zawartość (dwa małe, białe jajeczka). I wtedy zaczęło się dziać coś, czego w sumie mogłem się spodziewać. Gołębica aż do zmierzchu przylatywała w poszukiwaniu gniazda, nieco otumaniona, bo prawie w ogóle się nie bała.

Jeśli ptaki tak odczuwają, to co dopiero ludzie, nieprawdaż?]]></description><pubDate>Wed, 16 Jul 2008 23:27:01 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/dokonalem-aborcji,1589071,link.html</guid></item><item><title>Kawalerski bełt</title><link>http://eser.ownlog.com/kawalerski-belt,1581107,link.html</link><description><![CDATA[<a href="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/852392d5e32cf19c.html" target="_blank"><img src="http://images34.fotosik.pl/312/852392d5e32cf19cm.jpg" width="150" height="113" border="0" alt="darmowy hosting obrazków"/></a>

Zdjęcie powyżej ilustruje typową kolację kawalerską.

Składniki: jaja fermowe sztuk trzy, pomidor jeden, kotlet mielony rozdrobniony (został po obiedzie niedzielnym), ser żółty włoszczowski, masło, sól, pieprz, oryginalna węgierska papryka w proszku. Dla złamania łagodnego i ciężkawo-słodkawego smaku: dwa ogórki małosolne w talarkach oraz cztery oliwki z migdałem.

Typowa kolacja kawalerska jest uniwersalna - może być również śniadaniem oraz obiadem.

<i>EDIT:

1. Panna motyl - jest.
2. Duszność - w rzeczywistości wygląda lepiej, mam kiepski aparat.
3. P_r - pyszne.</i>]]></description><pubDate>Mon, 07 Jul 2008 20:52:22 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/kawalerski-belt,1581107,link.html</guid></item><item><title>Kiedyś i dziś</title><link>http://eser.ownlog.com/kiedys-i-dzis,1580378,link.html</link><description><![CDATA[Czytam sobie "Złego". Powieść taką, a nie czasopismo żony Urbana. Dużo wódki ludzie pili, walce tańczyli, mordy sobie obijali. I żyli. Nie to co dziś.

Piję sobie piwo. Wreszcie piwo, które smakuje czymś więcej niż tylko goryczą. ŻYWE RZĄDZI. Podobno kiedyś piwo było koszmarem. Dziś normalne piwo można ustrzelić w niewielu sklepach. Reszta to koncernowe siki.

No tak piwo, Tymon i Świetliki to chyba nie jest najlepsze połączenie. Więc może ja pójdę spać. Albo nie. Podrzucono mi Danutę Lato - ponoć zmarnowany potencjał. Paaanie! To tak jak w kopanej. Niby są warunki, talent i wszystko i dupa.

A potem latają podpite karki i wrzeszczą, że nic się nie stało, bo jak zwykle się poj... No właśnie.

Spleen! Patykiem pisanych win! Ech życie jak w Madrycie. Prawie - kurde zaraz znowu zacznę gadać reklamą.

Nosz... wa mać! Dość tych namiastek.

To Wasze zdrowie!]]></description><pubDate>Sun, 06 Jul 2008 23:52:54 +0200</pubDate><guid>http://eser.ownlog.com/kiedys-i-dzis,1580378,link.html</guid></item></channel></rss>
