Link :: 6 lipca 2008
Kiedyś i dziś

Czytam sobie "Złego". Powieść taką, a nie czasopismo żony Urbana. Dużo wódki ludzie pili, walce tańczyli, mordy sobie obijali. I żyli. Nie to co dziś.

Piję sobie piwo. Wreszcie piwo, które smakuje czymś więcej niż tylko goryczą. ŻYWE RZĄDZI. Podobno kiedyś piwo było koszmarem. Dziś normalne piwo można ustrzelić w niewielu sklepach. Reszta to koncernowe siki.

No tak piwo, Tymon i Świetliki to chyba nie jest najlepsze połączenie. Więc może ja pójdę spać. Albo nie. Podrzucono mi Danutę Lato - ponoć zmarnowany potencjał. Paaanie! To tak jak w kopanej. Niby są warunki, talent i wszystko i dupa.

A potem latają podpite karki i wrzeszczą, że nic się nie stało, bo jak zwykle się poj... No właśnie.

Spleen! Patykiem pisanych win! Ech życie jak w Madrycie. Prawie - kurde zaraz znowu zacznę gadać reklamą.

Nosz... wa mać! Dość tych namiastek.

To Wasze zdrowie!

Uwagi czytelników(0)


powered by Ownlog.com