Zawsze mnie śmieszyły pisma LOGO i AVANTI. W świecie, który właściwie pozbył się tabu i konwenansów nagle pojawiają się pisma, które te konwenanse przywracają - w formie zresztą bardzo powierzchownej.

Choć jeszcze bardziej niż owe pisma śmieszą mnie przyrównywania ludzi do wzorców przyjętych w danych grupach. Singiel, małżeństwo z trzódką brzdąców, obowiązek posiadania przyjaciela geja - zależnie od grupy, towarzystwa...

Jakkolwiek były premier jawił się jako odmieniec, będąc sześćdziesięcioletnim kawalerem bez konta, prawa jazdy i pomieszkując z matką (która zresztą pewnej stałej opieki wymaga), to jednak w świecie równości winien nie być wyśmiewany, a tolerowany, może i hołubiony. Nie był - bo poglądami nie przystawał do piewców równości.

A tymczasem Pan Bóg różnie nam układa losy, a i my sami różnie sobie to życie pleciemy. Oczywiście - mając takie czy inne przekonania do pewnych wzorców dążymy, ale życie płata nam rozmaite figle.

Dlatego staję w obronie odmienności, ale nie tylko odmienności dyżurnej i odmienności narzucającej mi się.

A ponieważ pogody życia nigdy dość, więc piosenka na deser:

Flamandowie - Michał Bajor

Flamandowie tańczą milcząc wciąż
Przy niedzieli tańczą Flamandowie
Nie pogadasz z nimi w tańcu, bo
Flamandowie nierozmowni są

Tańczą, bo dwadzieścia mają lat
Piękny wiek, by się dowiedział świat
Że miast o staropanieństwo drżeć
Trzeba za mąż iść i dzieci mieć

Tak rodzice przykazali im
Belfer w szkole i na mszy w klasztorze
Ojciec przeor przez kadzideł dym
Tak nauczał i dlatego może

Tańczą tak
Tańczą tak
Flamandowie tańczą tak

Obcy jest im w tańcu słodki dreszcz
Gdy w niedzielę tańczą Flamandowie
Gdy Flamandów trochę znasz, to wiesz
Obcy jest im jakikolwiek dreszcz

Tańczą, gdy trzydzieści mają lat
Piękny wiek, by się dowiedział świat
Że ich życie swój osiąga cel
Rosną dzieci i na piwko chmiel

Ich rodzice z dumy puchną aż
Belfer w szkole i na mszy w klasztorze
Ojciec przeor rozjaśniwszy twarz
Puchnie z dumy i dlatego może

Tańczą tak
Tańczą tak
Flamandowie tańczą tak

Tańczą przy niedzieli milcząc wciąż
Bez uśmiechu tańczą Flamandowie
Bo kto zna ich, co tu kryć
Nie do śmiechu jest Flamandem być

Tańczą mając siedemdziesiąt lat
Piękny wiek, by się dowiedział świat
Że ich życie osiągnęło cel
Rosną wnuki i na piwko chmiel

Cali w czerni jak rodzice ich
Belfer w szkole i jak mnich w klasztorze
Do podziału w testamentach swych
Mają sporo i dlatego może

Tańczą tak
Tańczą tak
Flamandowie tańczą tak

Flamandowie tańczą milcząc wciąż
Przy niedzieli tańczą Flamandowie
Mają twarze bez kropelki krwi
Kto ich zna ten rację przyzna mi

Tańczą, bo skończyli już sto lat
Piękny wiek, by się dowiedział świat
Że się ma prawnuki że ho ho
I że nóżki jeszcze żwawe są

W tańcu płyną do rodziców swych
I do belfra, co ich beształ w szatni
Do przeora, co rozgrzeszał ich
Płyną, gdy już może raz ostatni

Tańczą tak
Tańczą tak
Flamandowie tańczą tak

Tańczą tak
Tańczą tak
Flamandowie tańczą tak

A więc poprawka: Flamandowie w interpretacji Jaquesa Brela ===>>> Les Flamandes.
Name:


Uwagi

12.06.2008 :: 11:51
zen-s-tories
wszędzie geje. wszędzie figle- no !

08.06.2008 :: 01:11
allso
bozesz ty moj ilez ja juz warkoczy uplotlam ilez kokow zamotalam...tych zyciowych oczywiscie...

07.06.2008 :: 14:49
dusznosc
:)

07.06.2008 :: 14:14
dusznosc
żaden Bajor!
Jacques Brel! :)
http://www.youtube.com/watch?v=05Z56Fqe1Bk